Doskonale pamiętam, jaką miałam frajdę, jak byłam mała, kiedy to razem z moją siostrą w kuchni naszej babci, pod opieką Cioci Stasi piekłyśmy ciasteczka o nazwie "całuski". Pamiętam, zapachy, atmosferę ...ale niestety nie przepis - którego nadal poszukuję.
Recepturę tych "całusków" znalazłam w książce "Kuchnia Lwowska" A. Fiedorczuka, jest to coś zupełnie innego, ale też jest bardzo smaczne i w dodatku bez dodatku mąki...
składniki:
5 białek (jajka rozmiaru S);*
30 dkg cukru;
30 sztuk daktyli;
40 dkg mielonych migdałów;
Wszystkie składniki mieszamy (daktyle wcześniej kroimy drobno), wykładamy na papier do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego piekarnika do temperatury 160 stopni na około 30 min.
*Do moich ciasteczek użyłam jajek rozmiaru XL i masa zrobiła się bardzo płynna, dlatego wolałam je upiec w foremkach do muffinów. Przy jajkach rozmiaru S, masa powinna nadawać się do pieczenia bez potrzeby używania foremek.



Idealne na poprawę nastroju w taki dzień jak dziś :)
OdpowiedzUsuńDużo słońca!
Agata
Dziękuję ślicznie.
Usuńświetnie wyglądają!
OdpowiedzUsuńbardzo apetyczne! Dziękujemy za dołączenie do konkursu i życzymy powodzenia :)
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo, raczej nie mam szans z pozostałymi zdjęciami, więc już samo przyjęcie zdjęcia do konkursu uważam za zwycięstwo :)
Usuńznam przepis na całuski i mogę przesłac ;)
OdpowiedzUsuń